: wyszukaj
: login : hasło
Szkolenia online
Wyszukaj szkolenie Zarejestruj firmę
Jesteś w: strona główna / felietony
felietony
Wrzesień 2007
Kara dla Microsoftu
[2007-09-19 06:54] W połowie września Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu podtrzymał stanowisko Komisji Europejskiej dotyczące nałożenia kary na koncern Microsoft. Trybunał orzekł, że ta amerykańska firma złamała unijne prawo dotyczące nieuczciwej konkurencji.


Sprawa dotyczyła wyroku z 2004 roku, w którym Komisja Europejska uznała, że działania Microsoftu uniemożliwiają konkurencyjnym firmom produkcję programów instalowanych na serwerach, które w optymalny sposób komunikowałyby się z komputerami używającymi systemów operacyjnych z rodziny Windows. Dopóki amerykański koncern nie produkował systemu operacyjnego dla serwerów, firmy otrzymywały z Microsoftu pełną dokumentację opisującą, w jaki sposób powinny być projektowane serwerowe aplikacje tak, aby optymalnie współpracowały z maszynami używającymi systemu Windows. Gdy na rynku pojawiły się systemy z rodziny Windows Server, konkurencja zaczęła się skarżyć na to, że Microsoft nie przekazuje im pełnej dokumentacji technicznej. W związku z tym Komisja Europejska uznała takie działania za nieuczciwą konkurencję (pamiętajmy o tym, że systemy Windows stanowią 95% światowego rynku systemów operacyjnych dla komputerów osobistych) gdyż miało ono wyłącznie na celu zwiększenie w nieuczciwy sposób udziałów Microsoftu na rynku serwerów. Trybunał nakazał więc Microsoftowi przekazywanie wszystkich niezbędnych informacji i nałożył na koncern grzywnę w wysokości 384,4 miliona dolarów.

Druga rozpatrywana sprawa wiązała się z wbudowaniem w Windows odtwarzacza multimedialny Windows Media Player. Tutaj także Komisja Europejska stwierdziła, że takie działanie jest również nieuczciwą konkurencją, gdyż użytkownicy mając do dyspozycji wbudowany odtwarzacz nie używają produktów firm trzecich. Komisja Europejska ukarała Microsoft grzywną w wysokości 761 milionów dolarów i nakazała przygotować firmie systemu Windows bez odtwarzacza. System ten jest obecnie w sprzedaży, ale nikt go nie chce kupować. Niemniej firma od obydwu wyroków odwołała się do Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. W tej chwili stawką jest 685,4 miliona dolarów grzywny, które Microsoft będzie musiał zapłacić.

Jednak tak naprawdę istotą sporu nie jest jednak walka o zapłacenie lub nie zasądzonej grzywny, ale o to jak daleko urzędnicy europejscy mogą ingerować w działanie rynku i decydować co firmy mają publicznie ujawniać. Przedstawiciele Microsoftu komentując wyrok postawili pytanie: „Czy firmy mają prawo rozwijać swoje produkty, dodając do nich nowe funkcje oraz czy firma, tylko dlatego, że odniosła sukces, musi przekazywać konkurencji swoje wartości intelektualne”. Microsoft ma teraz dwa miesiące na odwołanie się do europejskiego sądu wyższej instancji.

Moim zdaniem w tym wypadku prawda jak zwykle leży po środku. Nie chcę tu bronić ani stanowiska Microsoftu ani Komisji Europejskiej, ale Microsofft ma prawo sprzedawać system operacyjny w takiej funkcjonalności i z takim wyposażeniem jak mu się podoba. Pozbycie się z Windows odtwarzacza Media Windows Player, to tak samo jakby zabronić producentom samochodów sprzedawać modele aut z klimatyzacją, bo inne firmy nie mogą przez to zarobić. Jak dla mnie rozumowanie Komisji Europejskiej jest tutaj nad wyraz dziwne, tym bardziej, że Windows Media Player jest, powiedzmy sobie szczerze, odtwarzaczem takim sobie i nikt nie zabroni komukolwiek korzystać z innego odtwarzacza, tym bardziej, że w internecie darmowych i do tego bardzo dobrych programów tego typu jest nad wyraz dużo – ja sam, w zależności od potrzeb, używam kilku różnych.

Inną natomiast sprawą jest nie przekazywanie pełnych informacji niezbędnych do optymalnej, szybkiej i funkcjonalnej współpracy twórcom oprogramowania mającego pracować bądź współpracować z systemem Windows. To moim zdaniem jest jak najbardziej nadużywaniem monopolistycznej pozycji. Pozwolą Państwo, że znów przytoczę motoryzacyjny przykład – w tej sprawie działanie Microsoftu przyrównać można do nie przekazywania producentom opon rozmiarów wykorzystywanych w samochodzie felg, tak aby musieli oni celować z ich rozmiarami, aby dało się je na nie założyć. Trafią oni lepiej lub gorzej „w rozmiar”, ale i tak najlepsze opony będzie robił producent auta, wszak dokładnie wie on jakie powinny być te opony.

Jak widać obie strony sporu mają tutaj swoje racje. Sprawa potoczy się pewnie przed sądami jeszcze kilka lat. Nie wiem czy Komisja Europejska i czy Microsoft wyciągną z tego sporu jakiekolwiek sensowne wnioski (mam nadzieję, że tak), ale dobrze, że takie sprawy się toczą. W ostatecznym rozrachunku możemy skorzystać na ty tylko my – zwykli użytkownicy komputerów.

Marcin Bieńkowski