: wyszukaj
: login : hasło
Szkolenia online
Wyszukaj szkolenie Zarejestruj firmę
Jesteś w: strona główna / felietony
felietony
Październik 2007
Notebooki bez systemu
[2007-10-01 13:41] No i doczekaliśmy się kolejnej kontrowersyjnej decyzji Komisji Unii Europejskiej. Urzędnicy z Brukseli wpadli ostatnio na pomysł, aby w europejskich sklepach wszystkie notebooki sprzedawane były bez systemy operacyjnego. Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć słowa ze starego dowcipu – gdzie sens gdzie logika. Ta decyzja, nie tylko moim zdaniem, pozbawiona jest jakichkolwiek racjonalnych podstaw.


Urzędnicy europejscy za cel swoich działań postawili sobie walkę z monopolami dominującymi na rynku i to we wszystkich możliwych dziedzinach życia. Ma to zwiększyć konkurencję i sprawić, że mniejsze firmy też będą w stanie koegzystować na rynku z dużymi gigantami, nie obawiając się, że ci ostatni zmiotą ich z powierzchni ziemi, zanim zdążą oni stanąć mocno na nogach. Te założenia mają dodatkowo wzmocnić gospodarki krajów europejskich tak, aby były one w stanie konkurować z gospodarkami azjatyckimi oraz gospodarką amerykańską. Idee te są jak najbardziej szczytne, niestety z ich realizacją jest już znacznie gorzej.

Niedawno na łamach wortalu ICT napisałem o karach wymierzonych w Microsoft, który ze względu na to, że jego oprogramowanie i systemy operacyjne stanowią większość instalowanego w naszych pecetach aplikacji, stał się ostatnio ulubionym celem urzędników z Brukseli. Dla przykładu, system Windows znajduje się w ponad 90% wszystkich komputerów pracujących w Europie. To dlatego, swego czasu, Komisja Europejska nakazała Microsoftowi stworzyć specjalną wersję systemu Windows XP-N, która pozbawiona została odtwarzacza multimedialnego Windows Media Player. Zdaniem urzędników, krok ten był najlepszą metodą na to, aby inni producenci mogli dostarczać klientom swoje autorskie oprogramowanie do odtwarzania filmów czy muzyki. Urzędnicy byli zadowoleni, a systemu w tej wersji jak nikt nie kupował, tak nikt nie kupuje. Większość ludzi woli bowiem kupić pełnosprawny produkt, a nie jego okrojoną wersję – a odtwarzacz multimedialny innej firmy, jak ktoś będzie chciał to i tak bez najmniejszego problemu może zainstalować. Windows Media Player wcale w tym mu nie przeszkodzi, tym bardziej, ze nie oferuje on tak zaawansowanych opcji jak odtwarzacze konkurencji.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia teraz. Kupując notebooka, każdy chce mieć produkt od razu gotowy do użytku. Laptop bez zainstalowanego systemu operacyjnego nie spełnia tego kryterium. Co więcej, nie każdy zamierza, albo nawet potrafi taki system samemu założyć. Po pierwsze wymaga to trochę czasu i cierpliwości, a po drugie w wypadku niektórych systemów, np. Linuksa nie jest to w niektórych wypadkach wcale takie proste zadanie, gdyż nie ma do nich wszystkich niezbędnych sterowników, bądź aktywacja urządzenia wymaga odpowiedniego przeedytowania plików konfiguracyjnych.

Co więcej, sprawy związane z obecnością takiego, a nie innego systemu operacyjnego na dysku komputera od dawna bardzo dobrze reguluje sam rynek. Ludzie chcą komputerów z systemem Windows – inaczej by ich w ogóle nie kupowali. Mało tego, od dłuższego czasu dostępne są w sklepach notebooki z innymi systemami operacyjnymi (np. Linuksem bądź Mac OS-em) lub też maszyny sprzedawane bez jakiegokolwiek systemu. Są one wówczas tańsze, ale tak naprawdę niewiele osób je nie kupuje. Wynika to stąd, jak już wspomniałem, że zwłaszcza laptopy przez większość użytkowników traktowana jest jako jeden kompletny produkt, który ma być od razu gotowy do pracy, bez jakiejkolwiek instalacji czegokolwiek. Włączamy notebooka i ma on od razu działać – koniec i kropka. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt związany z kompatybilnością z powszechnie wykorzystywanym oprogramowaniem i ilością takich aplikacji dostępnych na rynku – tu znów króluje software dla Windows.

Zastanówmy się teraz jakie mogą być skutki pomysłu Komisji Europejskiej – jeśli wejdzie ona w ogóle w życie, gdyż na pewno firmy produkujące notebooki, a być może i sam Microsoft, będą się od niej odwoływać do wyższych europejskich instancji. Otóż skończy się to tym, że kupując notebooka, ludzie od razu pognają do stoiska obok i kupią system operacyjny Windows, a następnie każą go sobie zainstalować. Podniesie to koszty komputerów – i nic więcej. Zamiast fabrycznie preinstalowanej wersji systemu, na dyskach notebooków znajdą się droższe pudełkowe wersje systemu. Dodatkowo, sprzedawcy będą pobierać opłaty za instalację systemu. Skutki takich dziwnych decyzji europejskich urzędników będą zgoła inne od tych, które zamierzali oni uzyskać – jedyne co osiągną, to wzrost ceny komputerów, który specjaliści z branży IT szacują na 30%.

Mam nadzieję, że tego typu, nie bójmy się użyć tego słowa, głupie decyzje zostaną zablokowane i nie dojdzie do tego, aby wprowadzony został obligatoryjny zakaz sprzedawania komputerów bez systemów operacyjnych. Komputer bez niego jest bowiem tak samo przydatny jak samochód bez silnika – nigdzie nie pojedzie. A nakazanie producentom samochodów sprzedaży aut bez nich, tylko po to, aby klienci później mogli przebierać wśród ofert innych wytwórców jednostek napędowych byłby równie absurdalny. Tutaj też zarobiliby na tym wyłącznie właściciele warsztatów mechanicznych – nieprawdaż?

Marcin Bieńkowski